Jak już udało Wam się dotrzeć do tej ukrytej strony, to kilka słów (w trakcie edycji) o sobie:

< Dzięki tym Osobom znalazłem się na świecie. Mieczysław i Irena Stefańscy podjęli decyzję o powołaniu do życia nasłuchowca SP7-7080.
W efekcie na nasłuch wskoczyłem jako Mirosław Aleksander 28 lutego 1956 roku o godzinie 1115. W zwiazku z okresowym występowaniem roku przestępnego - decyzja ta musiała być głęboko przemyślana.

SP7JKW
<
Pierwsze nasłuchy robiłem w 1968 r. na odbiorniku "Pionier". Przy słuchaniu "Radio Luxemburg" a później "Radio Wolna Europa" ciągle mi coś przeszkadzało - albo obce sygnały "AM" albo sygnały telegraficzne. Chyba właśnie w tym okresie postanowiłem nauczyć się alfabetu Morse'a.

W Skarżysku-Kamienna, w Zakładowym Domu Kultury działał klub krótkofalarski SP7KHC i okazało się, że niebawem rozpocznie się kurs krótkofalarski. Pierwszy kontakt z krótkofalarstwem - to moja wizyta ( a następnie członkowstwo ) w klubie Ligi Obrony Kraju - SP7KHC. Był to rok 1969. W 1970 roku już dysponowałem licencją SWL o znaku SP7-7080.
Z klubu otrzymałem pierwsze "fabryczne" urządzenie - "RBM-1" i nareszcie nie musiałem czekać na dzień klubowy, tylko w domu większość wolnego czasu spędzałem na słuchaniu polskich stacji w paśmie 3,5 MHz. W tym okresie spora część stacji SP pracowała emisją "AM".

W 1976 roku otrzymałem licencję kategorii 1 i znak SP7JKW. Chyba na nic nie czekałem tak niecierpliwie jak na możliwość wyjścia w eter pod własnym znakiem. Czekając na znak często odwiedzałem w Suchedniowie Kazika SP9GFI (wtedy SP7) a Kazik udzielał mi rad jak optymalnie zasilać RBM-1 i jak na niej skutecznie pracować. RBM-1 w tamtym czasie była dość popularna wśród krótkofalowców.
Mieszkałem na 2 piętrze i z tej wysokości schodziła antena typu Long Wire 41 m podwieszona do wysokiego dębu. Robiłem też eksperymenty - jak daleko dotrze mój sygnał przy dołączonej (w mieszkaniu) antenie prętowej 1,8 m (na "AM" doleciałem do Łodzi na takiej mikroskopijnej antence). Większość łączności prowadziłem na "CW" ale udawało się nawiązać QSO na "AM".

Mam do dzisiaj swój pierwszy log i tu właśnie udokumentowane swoje pierwsze łączności.
SP9KKA/9 pracowała na "AM".
Ja na oryginalnym kluczu.



E-127Kw to mój nowy nabytek
w tamtym okresie czasu.
Odbiornik parametry miał tylko nieco lepsze od RBM-1 ale za to miałem teraz możliwość słuchać na wielu pasmach, a nie tylko na 3,5 MHz. Przywiozłem ten odbiornik z Grójca z jednostki wojskowej - dzięki uprzejmości Jurka SP7DQQ a za "logistykę" należą się podziękowania Zbyszkowi SP7GXK i Zbyszkowi SP7AW.
To był okres kiedy samodzielnie wykonałem swój pierwszy nadajnik tranzystorowy i potem kolejne konstrukcje "home made". Lutownica praktycznie nie stygła i garściami wymieniałem tranzystory BD-245 w stopniach końcowych moich konstrukcji.



W 1977 r. trafiłem do wojska - do jednostki łączności JW-2474 w Białobrzegach k/Warszawy. Bawiłem się znakomicie. Już na starcie posiadałem umiejętność szybkiego odbierania i nadawania, więc tak w pierwszym jak i w drugim roku udało mię zdobyć tytuł najszybszego radiotelegrafisty w Warszawskim Okręgu Wojskowym.

Najbardziej cenię sobie ten drugi tytuł, gdzie na dodatek trzeba było wykazać się umiejętnością szybkiego pisania na dalekopisie.

Wbrew przeciwnościom nie oderwałem się od krótkofalarstwa: w 1979 roku zostałem dowódcą radiostacji R-118, a po kilku miesiącach R-140. To dopiero była frajda jak na "pracach czwartkowych" rozwijałem radiostację najwcześniej jak mogłem i godzinami siedziałem na pasmach amatorskich. Muszę przyznać, że czasami nie mogłem się powstrzymać aby nie zawołać na CW jakiegoś DXa pod własnym znakiem SP7JKW.

Dowódca Kompanii miał tylko do mnie pretensje, że pracuję na dziwnych antenach i przy takim systemie antenowym to ja nawet do Zegrza z sygnałem nie dolecę. Nie mogłem się przyznać, że przed chwilą dostałem 599 od kilku stacji z Japonii.


W wojsku nasłuchy robiłem na odbiornikach: R-250, R-311, R-155, R-118. Przyznam sie, że najbardziej pozostał w pamięci R-250. Odbiornik o sporych gabarytach, ale jednocześnie o znakomitych parametrach. Na nim po raz pierwszy odbierałem staje "JA" w paśmie 3,5 MHz z doskonałym sygnałem, kiedy do odbiornika podłączona była tylko antena typu dipol. Ten odbiornik poznałem wcześniej, kiedy w 1976r. studiowałem na Politechnice Świętokrzyskiej razem z Mariuszem SP7HTD zakładaliśmy klub SP7KTE i tam właśnie R-250 był na wyposażeniu a w pewnym momencie TS-520 był tylko i wyłącznie "driverem" do PA bo najchętniej słuchaliśmy R-250M. W klubie widywałem wtedy najczęściej Mariusza SP7HTD, Tomka SP7IFM, Krzysztofa SP7IIT, Zbyszka SP7GXK, Zbyszka SP7AW, Andrzeja SP7ASZ. Muszę dodać, że w 1976 roku osobiście poznałem (w klubie SP7PZN) Kazika SP7JWZ (obecnie PY5ZHP) a w klubie SP7KTE - Mirka SP5IXI (teraz 9V1XE, VK3DXI). Później wielokrotnie mieliśmy łączności.


Po wyjściu z wojska w niedługim czasie pojawiła się rodzina i praca na radiostacji nieco kolidowała z praniem pieluszek, usypianiem "harmonicznych", ich pilnowaniem i opieką. Przez kilka lat doświadczyłem przykrego stanu QRT i tylko sporadycznie pojawiałem się w klubie SP7KHC, gdzie jednak udawało mi się znaleźć czas na prowadzenie szkolenia (wraz z Jurkiem SP7EWD, Januszem (ś.p.)SP7HTJ i Jankiem SP7JSV). Jeździliśmy na zawody strefowe w radiopelengacji amatorskiej, braliśmy udział w wieloboju łączności a ja poczatkowo startowałem jako zawodnik a po pewnym czasie sędziowałem kilka takich zawodów (m.inn. w Zamościu, Białobrzegach, Żywcu, Wałbrzychu, Straszęcinie).

Kiedy dzieci nieco dorosły - postanowiłem postawić w pokoju radiostację. Pierwszą fabryczną radiostacją był HW-101. Wtedy to dokonałem "odkrycia": HW-101 to konstrukcja bardzo stara ale.....okazało się, że spisuje się znacznie lepiej niż wiele nowoczesnych (w tym okresie) konstrukcji. Już całkowitym zaskoczeniem była dla mnie sytuacja kiedy miałem w domu FT-890 i wystartowałem w PACC Contest. Po godzinie pracy na FT zdecydowałem się na "przesiadkę" na mojego staruszka. Dopiero wtedy poczułem się jak ryba w wodzie i zawody dokończyłem na HW-101 bo ten trx spisywał się o wiele lepiej tak pod kątem toru odbiorczego jak i skuteczności nadajnika. Jedyny mankament (nieistotny dla mnie): HW-101 nie posiadał tyle "bajerów" co FT-890.

W 1997 roku zakupiłem nieco nowszą konstrukcję

Transceiver Kenwood TS-830S.
HW-101 trafił do Jurka SP9BVC a klucz podłaczyłem do mojego nowego urządzenia.
Oczywiście urządzenie nowe było tylko dla mnie, TS-830S to konstrukcja powstała też dawno temu ale posiadała już dodatkowe pasma WARC - co dla mnie było najistotniejsze. Za niewielkie pieniądze (700 DM) otrzymałem w doskonałym stanie urządzenie - z jakiego jestem do dzisiaj zadowolony. Dokonałem kolejnego "odkrycia": miałem okazję pracować na nowym IC-746, gdzie obok stał mój TS-830S. Przez wiele miesięcy wielokrotnie przełączałem anteny między tymi urządzeniami i na wielu pasmach próby te dały jednoznaczną odpowiedź: generalnie parametry funkcjonalne TS-830S bardziej mi odpowiadały niż IC-746 i w efekcie 90% QSO przeprowadziłem na nim. IC-746....stał w rezerwie.


W taki to sposób nabrałem respektu do starszych konstrukcji ale przyznam się, że ostatnio "zapałałem uczuciem" do ICOM IC-7800.
Parametry ma znakomite lecz jeszcze ciekawsza jest cena. Poszukam sponsora (zapytam też żony czy nie ma chęci zrobić mi prezentu [ już mogę się wyprowadzać z domu]).


Tą kartę QSL zapewne spora część krótkofalowców zna.
W latch 2001/2002 pracowałem jako elektronik-radiooperator podczas XXVI Wyprawy Antarktycznej na polskiej stacji polarnej im. H.Arctowskiego na wyspie King George na Szetlandach Południowych.
Obowiązków nie brakowało ale w wolnym czasie starałem się pokazywać na pasmach amatorskich i przeprowadziłem wiele tysięcy QSO (PSK, CW, SSB, RTTY, SSTV) pod znakiem HF0POL. Miałem satysfakcję pracować jako pierwsza stacja na PSK z rejonu Antarktyki.
Artur SQ5TA jest moim QSL-Managerem.

Logi HF0POL oraz R1ANF/HF0POL (z rosyjskiej stacji antarktycznej "Bellingshausen") dostępne są na stronie Artura SQ5TA [ Logi HF0POL 2001/2002 ]

Zapomniałem dodać, że zdobyłem jakieś dyplomy, wygrałem jakieś zawody i chyba mam zrobioną sporą ilość krajów. Obiecuję to wszystko podsumować po przejściu na emeryturę. Krótkofalarstwo traktuję "amatorsko" i jest to jedynie forma spędzania
wolnego czasu (jedna z wielu, aczkolwiek bardzo przyjemna).